Dom
24 lipca 2018

Mniej i bardziej udane wypieki

Bardzo dobrze pamiętam, gdy pierwszy raz próbowałam upiec ciasto. Miałam wtedy pięć lat. Moja mama miała tego dnia urodziny, a ja byłam w domu z babcią i postanowiłyśmy, że upieczemy mamie tort. Niestety, jako dziecko nie rozumiałam, że przepisy na ciasta muszą być bardzo precyzyjnie odwzorowane i nie mogę dosypać więcej mąki, gdy tylko babcia się odwróci. I tak po trzech zużytych opakowaniach mąki, dwóch opakowaniach jajek i niezliczonej ilości proszków do pieczenia, moja babcia poddała się. Stwierdziła, że cukiernika ze mnie nie będzie, a moja mama musiała zadowolić się innym prezentem, który jej zrobiłam, czyli laurką.

Mój zapał osłabł na kilka lat. Jednak pewnego dnia zobaczyłam w telewizji reklamę babeczek z proszku. Uznałam jednak, że to zbyt łatwe, że moje ambicje sięgają wyżej i postanowiłam znaleźć w Internecie domowy przepis na takie babeczki. Znając z opowieści moje przygody z pierwszą próbą tworzenia wypieków, znów poprosiłam babcię o pomoc i obiecałam, że tym razem nie będę psocić. Babcia oczywiście się zgodziła i przystąpiłyśmy do dzieła. Tym razem kurczowo trzymałam się przepisu. Po dwóch godzinach w naszej kuchni znajdowało się około trzydziestu pysznych babeczek, które własnoręcznie ozdobiłam. Byłam z nich tak dumna, że następnego dnia wzięłam je ze sobą do szkoły, aby poczęstować koleżanki i kolegów. Bardzo im smakowały i od tamtej pory średnio raz w miesiącu piekłam babeczki.

Moja kolejna przygoda z pieczeniem ciast miała miejsce trzy lata temu. Otrzymałam wtedy od mamy książkę, w której były przepisy na ciasta. Postanowiłam któryś wypróbować, aby zrobić niespodziankę mojemu chłopakowi, który jak sam mówi "Ciasta nigdy nie odmawiam!". Wybrałam dosyć prosty przepis, na sernik z brzoskwiniami. Przygotowałam wszystko zgodnie z przepisem, rozgrzałam piekarnik i wstawiłam do środka ciasto. Niestety w międzyczasie zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka, z którą tak się zagadałam, że całkowicie zapomniałam o serniku, który oczywiście przypalił się i nadawał się jedynie do wyrzucenia. Postanowiłam, że nie poddam się tak łatwo i tydzień później znów upiekę sernik. Tym razem wyłączyłam telefon i ciasto nie przypaliło się, ale... wyszło z zakalcem! W tamtej chwili uznałam, że będę robić tylko ciasta, których nie trzeba piec. I od tamtej pory w moim domu bardzo często gościły takie ciasta jak 3bit lub sernik na zimno.

Rok temu znów sięgnęłam po książkę od mamy, gdyż mój chłopak obchodził urodziny i postanowiłam coś mu upiec. Szybko odnalazłam interesujący przepis na tort o smaku czekoladowo-kokosowym. Przepis był dosyć skomplikowany, ale uznałam, że dla chcącego nic trudnego. Wybrałam się na zakupy po wszystkie potrzebne składniki i przystąpiłam do dzieła. Po około czterech godzinach, tort stał dumnie w lodówce i czekał na solenizanta. Byłam z siebie tak dumna, że wysłałam zdjęcie mojej babci, która w żartach stwierdziła, że na pewno go kupiłam. Zaraz po powrocie do domu mój chłopak zobaczył swój prezent i od razu przystąpiliśmy do degustacji. Tort wyszedł bardzo smaczny i od tamtej pory już wszystkie wypieki mi wychodzą.

Redakcja
to2.pl

Zobacz

10 października 2018

Kominek na pellet w nowoczesnej wersji

Ogień huczący w kominku, niezwykłe, niepowtarzalne ciepło i zimny wieczór za oknem: taki...
7 września 2018

Praca w domu - jak zarabiać, bez konieczności opuszczenia “4 ścian”?

Konieczność codziennych dojazdów, wielogodzinne przesiadywanie w biurze, a na koniec nerwowe...
22 czerwca 2018

Aranżacja dużego salonu

Duży salon pozwala na kreatywność i daje ogromne możliwości aranżacyjne. Zazwyczaj w...